Witam, mam nadzieję, że nie ma nigdzie podobnego wątku...

A więc.. Czy miał ktoś z Was kiedykolwiek do czynienia z ową "sztuczną skórą" ? Mam pewien problem, nie chcę go tutaj specjalnie opisywać.. Ale chodzi jednak głównie o to, że potrzebuję informacji, czy tego typu "przeszczep" przynosi w późniejszych latach komplikacje?
Klacz ma niecałe 4 lata, w wieku 1,5 roku miała wypadek, straciła skórę od stawu skokowego do pęcinowego... Zdecydowano się wtedy na tę metodę, gdyż zaszycie rany nie przynosiło efektu, dlatego, że skóra na nowo pękała w miejscach szwów. "Przyszyto" jej kawałki (jeśli się nie mylę) z cewki moczowej świni z komórką macierzystą (tzw. sztuczną skórę), które miały spowodować, że skóra zacznie narastać. Przyniosło to oczekiwane efekty, chociaż kuracja trwała bardzo długo. Noga jest jednak na dzień dzisiejszy popuchnięta i skóra w miejscu starej rany twardsza. Gdy klacz w wakacje regularnie się ruszała, opuchlizna znacznie zmalała. Aha, w wypadku nie zostały uszkodzone mięśnie itp, poza wyrwaniem skóry.
Zastanawia mnie jedna rzecz... Klacz jak na razie od czasu zagojenia nie kuleła i nie daje znaków, by cokolwiek ją bolało. Czy jednak gdyby weszła w większy "trening", niż tylko jazda dla przyjemności (mam na myśli skoki, nie żadne GP, ale tak do 120cm (w dalekiej przyszłości)) mogłaby zacząć kuleć?
Bardzo proszę o odpowiedź osoby, które kiedyś spotkały się z takim, lub podobym przypadkiem, z przyczyn osobistych jest to dla mnie bardzo ważne... Może ktoś coś słyszał na temat tej "sztucznej skóry"?
Potrzebuję wszelkich informacji na ten temat

Z góry dziękuję!