Aktualności:
Witamy,
Gość
.
Zaloguj się
lub
zarejestruj
.
Re-Volta.pl
|
Forum główne
|
Konie
| Wątek:
"Elektryczne konie"?
poprzednia
następna
Strony:
[
1
]
2
3
Autor
Wątek: "Elektryczne konie"? (Przeczytany 5958 razy)
Tania
«Start : Maj 17, 2010, 07:50:03 »
Podobnie jak Halo mam wątpliwości czy określenie "elektryczne" jest przez wszystkich dyskutujących podobnie rozumiane.
Wydaje mi się /ja tak rozumiem/ - że to zaleta konia.
Energia, fajny ruch.
"elektrický" pierwszy raz usłyszałam , kiedy Tomas Barta -czeski trener west powiedział z podziwem o koniu.
A w dyskusjach często pojawia się jako opis płochliwości, niepożądanych wyskoków .
Jak to jest?
«
Ostatnia zmiana: Maj 17, 2010, 07:56:35 wysłane przez Tania
»
#link
Грива ветра, грива дыма,
Грива бури и огня
Zu
Skąd: Warszawa.
« #1 : Maj 17, 2010, 07:55:15 »
Myślę, że zależy jak to jest przez kogo odbierane. I jak kto umie wykorzystać.
#link
paa
Skąd: Wawa.
« #2 : Maj 17, 2010, 07:59:55 »
Dla mnie elektryczny to raczej określenie szybkości reakcji na pomoce.
#link
Fundacja Rozwoju Parajeździectwa CENTAURI
armara
« #3 : Maj 17, 2010, 08:05:39 »
Moim zdaniem lepszym określeniem jest impulsywność, wesołość.
Chyba, że to określenie odnosi się też do koni nieobliczalnych płochliwych, bo szczerze powiem, że sama nie wiem już o co chodzi
#link
Teraz Polskie Konie
fruity_jelly
Skąd: z piekła rodem.
« #4 : Maj 17, 2010, 08:11:08 »
dla mnie to taki koń który reaguje na najdelikatniejsze pomoce, nawet takie przypadkowe i reaguje dość impulsywnie, jest 'do przodu'. osobiście lubie takie konie
#link
nie róbmy draki, od tego są rumaki ♥
Presja
« #5 : Maj 17, 2010, 08:22:33 »
Dla mnie elektryczny koń to taki który rzuca na kolana swoim ruchem, wyglądem - jest wyjątkowy?
#link
"Jeśli słyszysz tik tak w swej głowie to znak że słuchasz czasu który ucieka bezpowrotnie..."
ElMadziarra
Skąd: Ci to wezmę, skąd?.
nie ma jak długie nogi i figura modelki
« #6 : Maj 17, 2010, 08:24:40 »
Dla mnie jak dla
paa
, to przede wszystkim szybkość reakcji na pomoce. Koń który wręcz czeka na jakikolwiek mój sygnał i w nanosekundzie odpowiada na każde moje muśnięcie łydką, czy zmianę ułożenia ciała. Jak to autorka jednej fajnej książki określiła: jeździec szepce do konia, a koń krzyczy odpowiadając.
Ale elektryczny koń, to musi być koń z impulsem, z energią, z chęcią ruchu do przodu.
Kocham konie elektryczne miłością wielką
I choć czasami moja niedoskonałość jeździecka przeszkadza w jeździe na takim koniu, bo np. ja tu tylko krzywo se siadłam, a koń mi chody boczne robi, albo zamiast ze stój do kłusa wychodzi mi galop, to wolę takiego konia, co odpowiada szybko i z energią na każdy mój sygnał, nawet jeśli czasem się nie dogadamy o co kaman.
Koń do pchania to dla mnie droga przez mękę, nie chcę, nie lubię i nie umiem. Na ponoszących wariatach dostaję czasem betonowych rąk i zakleszczam nogi na siodle, ale przynajmniej bardzo się skupiam na wszelkich sygnałach dawanych mi przez konia. Na koniu do pchania myślę tylko jak zwiększyć siłę moich łydek
#link
Koń jaki jest każdy widzi, a i tak darowanemu w zęby się nie zagląda.
Nazywa się Jeans, Blue Jeans.
paa
Skąd: Wawa.
« #7 : Maj 17, 2010, 08:33:36 »
Taniu, w którym wątku próbowałyście precyzować to określenie?
#link
Fundacja Rozwoju Parajeździectwa CENTAURI
Tania
« #8 : Maj 17, 2010, 08:37:31 »
Cytat:
paa
Maj 17, 2010, 08:33:36
Taniu, w którym wątku próbowałyście precyzować to określenie?
Halo napisała w wątku,że ją wkurza - w towarzyskim.
Nie wiem czy miała jakiś konkretny przykład na myśli.
Ja widuję to określenie na różnych forach i słyszę w realu.
I byłam ciekawa opinii.
Jak widać -rozbieżności zdań nie ma jak narazie.
Elektryczny=żywy ,energiczny - wymagający czujnego jeźdzca.
#link
Грива ветра, грива дыма,
Грива бури и огня
fruity_jelly
Skąd: z piekła rodem.
« #9 : Maj 17, 2010, 08:47:28 »
ElMadziarra
widzę mamy taką samą opinię
zdecydowanie wolę czuć bombę pod tyłkiem niż dusić zdechlaka żeby szedł do przodu
#link
nie róbmy draki, od tego są rumaki ♥
Tania
« #10 : Maj 17, 2010, 08:56:10 »
Spotkaliście sytuacje,gdy "elektryczny" koń trafia na "drewnianego" /i podszytego lękiem/ jeźdzca i całe pożal się Boże szkolenie skupia się na wykorzenieniu "elektryczności"?
Widywałam takie sytuacje.
Każdy ruch konia / w końskim rozumieniu-odpowiedź grzeczna na pomoce/ jest zabijany szarpnięciem,ściśnięciem .
Nasila się ogólne niezrozumienie , pojawia próba ucieczki ,potem bunt . Taka spirala.
Może warto o tym pisać na potrzeby kogoś, kto zamierza kupić sobie konia?
#link
Грива ветра, грива дыма,
Грива бури и огня
fruity_jelly
Skąd: z piekła rodem.
« #11 : Maj 17, 2010, 09:04:49 »
najgorzej jak taki spanikowany jeździec za wszelką cenę stara się utrzymać w siodle telepiąc się po nim i ściskając kurczowo wodze. taki koń dostając milion sprzecznych sygnałów dostaje kociokwiku po prostu
#link
nie róbmy draki, od tego są rumaki ♥
k_cian
Skąd: Białystok.
dorastając do jeździectwa..
« #12 : Maj 17, 2010, 09:05:06 »
Obawiam się, że dość częsty widok. I lecą baty, piłka w pysk, patenty itd itp..
#link
titina
« #13 : Maj 17, 2010, 09:08:02 »
Cytat:
paa
Maj 17, 2010, 07:59:55
Dla mnie elektryczny to raczej określenie szybkości reakcji na pomoce.
Dla mnie to całe sedno sprawy. Kiedyś lubiłam takie konie, ale teraz się powoli starzeję, i wolę te powolniejsze, aczkolwiek moim ulubionym koniem na którym cały czas jeżdżę to follblut, dość elektryczny.
#link
Tania
« #14 : Maj 17, 2010, 09:12:28 »
Nie wiem czy uda mi się precyzyjnie powtórzyć co Treser mówił.
Jakoś tak to było,że koń jest/powinien być/ jak wiatr kiedy jesteśmy na żaglówce.
Im bardziej wieje, tym zabawa lepsza a żeglowanie przyjemniejsze.
Sztuka polega na ustawieniu żagli i tych lin wszystkich. Tak,żeby jak najwięcej energii wykorzystać .I mieć pod kontrolą.
A jeśli wiatru brak-to z żeglowania nici.
Nie żegluję, zatem rozumiem tak jak laik potrafi.
A porównanie pojawiło się właśnie w rozmowie o koniach elektrycznych -konkretnie dawniej moim - jak go gasiłam przy każdym szybszym ruchu.
#link
Грива ветра, грива дыма,
Грива бури и огня
kare_szczescie
Skąd: Rydułtowy.
« #15 : Maj 17, 2010, 09:25:33 »
Gorzej jak wieje tak, że żagle trzeba opuścić, żeby nam masztów nie połamało
A konie, które denerwują się same na siebie? Które np. po puknięciu drąga w korytarzu, albo potknięciu, denerwują się na siebie? Elektryczne? Ambitne?
edit.literówki
«
Ostatnia zmiana: Maj 17, 2010, 09:34:39 wysłane przez kare_szczescie
»
#link
Tania
« #16 : Maj 17, 2010, 09:31:48 »
Cytat:
kare_szczescie
Maj 17, 2010, 09:25:33
Gorzej jak wieje tak, że żagle trzeba opuścić, żeby nam masztów nie połamało
A konie, które denerwują się same na siebie? Które np. po puknięciu drąga w korytarzU, albo potknięcie, denerwują się na siebie? Elektryczne? Ambitne?
Może tak oznakować?
#link
Грива ветра, грива дыма,
Грива бури и огня
Ktoś
Skąd: 3Miasto.
Koń ze szrotu :-)
« #17 : Maj 17, 2010, 09:35:39 »
Cytat:
kare_szczescie
Maj 17, 2010, 09:25:33
Gorzej jak wieje tak, że żagle trzeba opuścić, żeby nam masztów nie połamało
A konie, które denerwują się same na siebie? Które np. po puknięciu drąga w korytarzu, albo potknięciu, denerwują się na siebie? Elektryczne? Ambitne?
edit.literówki
barowane wcześniej?
#link
"Riding is not a sport, it is a passion. If you do not share the passion, you do not know the sport, and therefore are wasting your time"
dempsey
niezwykłe minęło
« #18 : Maj 17, 2010, 09:37:09 »
Tania
fajne porównanie
tylko że moim zdaniem jednak na żaglach dotykasz ogromnego żywiołu, jakiegoś takiego nieogarnionego
a koń to jednak stwór wprawdzie dziki
ale jednak w gabarytach mniejszy niż wiatr+przestrzeń+woda
ale to co wspolne, to uczucie "zabrania ze sobą"
(to tak, jak moje odczucia z naziemnego kitesurfing'u - trening dla poczatkujacych- "szarpie sie jak surowy trzylatek na lonzy")
bywają tez konie, które są raz oporne a innym razem przewodnictwo mają bardzo wysokie (żeby trzymać sie elektrycznych porównań
)
ja mam takiego konia. czasem do pchania, czasem wystarczy impuls (nowe miejsce, dobra nawierzchnia, odpowiednia siła wiatru, dobry humor, widok przeszkody, głos bażanta, powrót koni z pastwiska... * w miejsce gwiazdki wstaw cokolwiek) i nagle wraca super elektryka
pewnie sporo mojej winy w tej naprzemiennosci
w kazdym razie nie mam dostepu do tego przelacznika sterujacego elektrycznoscia
#link
izydorex
Skąd: Kraków.
« #19 : Maj 17, 2010, 09:37:40 »
Mnie się trafił taki koń (chociaż tak naprawdę szukłam parwie muła) i okazało się, że jeździ mi się na nim o wiele lepiej niż na takim do pchania. Koń pracuje, ja się fizycznie nie męczę, bo pomoce wystarczą bardzo delikatne. I mam nadzieję, że tak zostanie i tego nie zepsuję. Oczywiście są też minusy np. zbyt żywe reakcje na to, co dzieje sie wokół nas w terenie.
#link
ElaPe
Radosne Galopy Sp. z o.o.
« #20 : Maj 17, 2010, 09:37:56 »
"koń elektryczny" to dla mnie koń przeczulony sygnały, znerwicowany wręcz. Nie spotkałam się chyba z takim koniem - i ogólnie ma to wydźwięk raczej negatywny - taki kłębek nerwów bez oslonek
natomiast bardziej mi odpowiada określenie "koń na guziki" - momentalnie odpowiadający na pomoce jeźdźca - i z takimi końmi się spotkałam i jazda na takim koniu należy do przyjemności
#link
Brylant Dyskusji Wszelakiej
titina
« #21 : Maj 17, 2010, 09:38:09 »
Cytat:
Ktoś
Maj 17, 2010, 09:35:39
Cytat:
kare_szczescie
Maj 17, 2010, 09:25:33
Gorzej jak wieje tak, że żagle trzeba opuścić, żeby nam masztów nie połamało
A konie, które denerwują się same na siebie? Które np. po puknięciu drąga w korytarzu, albo potknięciu, denerwują się na siebie? Elektryczne? Ambitne?
edit.literówki
barowane wcześniej?
Nie koniecznie, znam takie co i bez barowania, wkurzają się ,że ktoś w ogóle na nich siedzi.
#link
Ktoś
Skąd: 3Miasto.
Koń ze szrotu :-)
« #22 : Maj 17, 2010, 09:41:14 »
są konie z natury "żywe",jak i po przejściach reagujące nerwowo na każdą niedogodność...
ale to tak jak z ludźmi,są tacy lelum-polelum i tacy,którzy mówią zbyt szybko i zbyt szybko reagują...
czasami połączenie leektrycznego konia z elektrycznym jeźdzcem nie jest dobre...bojedno drugiego nakręca niestety...
#link
"Riding is not a sport, it is a passion. If you do not share the passion, you do not know the sport, and therefore are wasting your time"
darolga
Skąd: Jelcz k.Wrocka/Rzeszów.
Indywidualistka i LP Ekstrawertyk
« #23 : Maj 17, 2010, 09:41:44 »
Ktoś, niekoniecznie z barowania. Ja mam salwę baranków, kopanie po zrzutce. Wpada wtedy w taki amok, jest zagotowany, robi się mokry, wkurzony. A w korytarzu potrafił się odwrócić po puknięciu i straszyć przeszkodę zębami.
#link
We're the best,
fuck the rest.
Hanna Team :-)
Ktoś
Skąd: 3Miasto.
Koń ze szrotu :-)
« #24 : Maj 17, 2010, 09:44:21 »
darolga,
z mojej strony był "
" bo taki jest objaw...ale to nie reguła przecież
nawet stary Madryt - koń tez z gatunku tych elektrycznych,nie jedno widział,a jak gdzieś coś mu nie pójdzie,to się denerwuje i sam chce naprawić już,zaraz teraz
#link
"Riding is not a sport, it is a passion. If you do not share the passion, you do not know the sport, and therefore are wasting your time"
darolga
Skąd: Jelcz k.Wrocka/Rzeszów.
Indywidualistka i LP Ekstrawertyk
« #25 : Maj 17, 2010, 09:45:40 »
Ktoś
, daruj, źle odebrałam, faktycznie
Tak czy siak, takie są dla mnie najlepsze - czuć, że koń chce pracować i aż człowiek ma ochotę jeździć.
#link
We're the best,
fuck the rest.
Hanna Team :-)
kare_szczescie
Skąd: Rydułtowy.
« #26 : Maj 17, 2010, 09:46:32 »
No właśnie też znam tam takie przypadki, u koni na których jeszcze nawet nikt nie siedział. Czy rokuje to na przyszłość dobrze? Bo właśnie takie mam wrażenie, że są to konie, które pod bardzo dobrym koniem, będą się uczyć bardzo szybko, a pod jeźdźcem niedoświadczonym, będzie to prowadziło do wiecznych kłopotów i zarzucania koniowi, że jest znerwicowany.
#link
ElMadziarra
Skąd: Ci to wezmę, skąd?.
nie ma jak długie nogi i figura modelki
« #27 : Maj 17, 2010, 09:49:36 »
ElaPe
, ale koń znerwicowany, to po prostu znerwicowany, albo jak to ujęłaś kłębek nerwów. Dla mnie i chyba dla większości tu się wypowiadających nie ma to nic wspólnego z elektryką.
Obrazowo konia elektrycznego można by przedstawić - dotykasz łydkami, to aż iskrzy, nie dotykasz, to se co najwyżej cicho mruczy (ten jego prąd), ale bez bodźca nie ma reakcji.
Z Portkiem mam jak
dempsey
ze swoim kopytnym. Raz elektryka aż strzela po łapach, a innym razem prądu brak zupełnie.
A ile bym dała, żeby on był zawsze "naładowany elektryką", a nie przeważnie gdy ma przed sobą "coś do skakania", czy długą galopopędnej, albo na widok uciekającej końskiej dupiny przed sobą.
#link
Koń jaki jest każdy widzi, a i tak darowanemu w zęby się nie zagląda.
Nazywa się Jeans, Blue Jeans.
Forta
Skąd: Warszawa.
« #28 : Maj 17, 2010, 09:54:21 »
myślę, że koń na guziki a koń elektryczny to nie to samo, bo wg elektryczność nie wynika z dobrego zrobienia/ nauczenia pracy tylko z charakteru- energiczny, ciekawski, żywy sam z siebie nie tylko pod siodłem. I pewnie mają też na to wpływ geny - np. obiegowa opinia o elektryczności Aragonitów sprawdza się prawie w 100 %
#link
ABCDEFGHIJKLKMNOPRS
« #29 : Maj 17, 2010, 09:58:03 »
.
«
Ostatnia zmiana: Czerwiec 04, 2010, 10:40:32 wysłane przez Grejsix
»
#link
Strony:
[
1
]
2
3
Re-Volta.pl
|
Forum główne
|
Konie
| Wątek:
"Elektryczne konie"?
poprzednia
następna
Skocz do:
Wybierz cel:
-----------------------------
Forum główne
-----------------------------
=> Konie
=> Towarzyskie
-----------------------------
Techniczne
-----------------------------
=> Pomoc, uwagi, testy
Powered by SMF 1.1.7
|
SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC
Strona wygenerowana w 0.053 sekund z 18 zapytaniami.
Ładowanie...
Free SMF 1.1.5 Forum Theme
by
Tamuril
. © 2008.