Aktualności:
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Konie  |  Wątek: Jak spadać lub nie spadać z konia?

poprzednia następna
Strony: 1 2 3 [4] Odpowiedz Drukuj
Autor Wątek: Jak spadać lub nie spadać z konia?  (Przeczytany 5307 razy)
remendada
Skąd: Kraków.



Moje ogłoszenia
« #90 : Wrzesień 08, 2010, 01:01:38 »
Odpowiedz cytując
jak kon bryka, to robie polsiad, latwiej mi jak nie wyrzuca mnie z siodla, co najwyzej dostaje lekiem po tylku.

Też uważałam to za dobra metodę, dopóki nie trafiłam na delikwenta, który walił z krzyża z taka siła, że niestety pólsiadzik to było za mało  wink
#link
katija
Global Moderator
Skąd: za pewnym wzgorzem trzebnickim, w wawozie ciemnym ;).


K&H SQUAD


Moje ogłoszenia
« #91 : Wrzesień 08, 2010, 06:37:59 »
Odpowiedz cytując
remendada,  alez tak, tylko w pelnym siadzie byloby jeszcze gorzej, nie?
#link
guidam zza stodoly wink

GNIADY B/O !!!
gwaltownie spadla mi tolerancja na pociskanie pierdoletow i smazenie skwar...
omnia
Skąd: Uć :)/Ruda M..



WWW Moje ogłoszenia
« #92 : Wrzesień 08, 2010, 07:13:00 »
Odpowiedz cytując
co do trzymania wodzy - to chyba trochę zalezy od upadku? Choć ja mam odruch trzymania, dośc mocno wdrukowany. Wbrew pozorom zwykle mi pomagało, aczkolwiek zwykle były to upadki po nagłej stopie w galopie uśmiech, więc koń i tak juz zahamował wink. Może to stąd się bierze, że często sama jeżdżę w teren i jakoś wolę konia pilnować (choć akurat z obecnego spadłam tylko raz, i to na nogi, taki zeskok z półobrotem uśmiech). Kiedy glebowałam na przeszkodach w terenie - konika puszczałam. Niech trenerka łapie uśmiech. ale raz przytrzymanie wodzy przy upadku na przeszkodzie ocaliło mi łeb. Więc to chyba róznie bywa...
co do upadków kontrolowanych oraz wrażenia spowolnienia.
to drugie to pewnie efekt działania adrenaliny, która własnie daje czas na sensowne zareagowanie. Kontrolowane upadki miałam dwa: raz z brykającego konika polskiego - to po prostu po kilku sekundach nieustającego kozłowania zeskoczyłam na nogi (do dziś nie wiem jakim cudem), a drugi to ewakuacja, kiedy koń mnie poniósł. jakoś tak uznałam, że będzie lepiej z niego spaść w sposób kontrolowany, na ładną trawkę niż nie wiadomo gdzie i jak. I - poniewaz adrenalina mi wtedy szalała wink - dokładnie pamietam co zrobiłam. Pochyliłam sie do przodu przechyliłam w stronę jednej łopatki i wykonałam cos pomiedzy odbiciem, a zsunięciem, upadając na bark. Nawet fajne wrazenie. a koń wyrwał jeszcze szybciej i dopiero dalej zawrócił do stajni, na szczęście.
#link
No i jest fajnie


<A HREF="http://www.pustamiska.pl" TITLE="PustaMiska - akcja charytatywna"><img src=http://www.pustamiska.pl/images/banner3
_Gaga


WWW Moje ogłoszenia
« #93 : Wrzesień 08, 2010, 11:02:29 »
Odpowiedz cytując
Chyba nie ma przepisu na "dobry" czy "bezpieczny" upadek ,bo wszystko zalezy od sytuacji. Miałam szczęscie dużo jeździć na 3 latkach prosto z łąki, ba szykowało się je na ZT i pomimo miliona upadków dorobiłam się może siniaków... Część upadków rzeczywiscie udało się skontrolować i wylądować na nogach - w stój, czy "w kucki" (bezpieczniej), część upadków stała się sama - a i te udawało się czasami ustać, ale bywały też bolense, "zatykające" płuca, bywało, że koń kopytem zachaczył (niestety trzymam wodze :-( ). Ale najgorszy upadek był ze spokojnego konia - właściwie ze spokojnym koniem - ten upadek zakończył moją "karierę" jeździecką powodując woloodłamowe złamania , kilka miechów gipsu, operacje i takie tam... :-( szczęściem koniowi nic nie było :-)
Dziś obawiam się upadków, bo nie wolno mi sie uszkadzać ;-) ale jak dotychczas (TFU TFU) nadal szczęśliwie lecę na nogi, czy kulam się chowając ręce i nogi. Mam zdrowy odruch - przy upadku z hukiem - chować wszystkie wystające kończyny i składać w kulkę - wyhamowując impet turlaniem... W przeszkody raczej nie spadam :-) bo to boli ;-)
Najgorszy jednak jest upadek z koniem - tu w ogóle nie ma reguły , najczęściej jak juzsie zorientujemy, że ani człowiek, ani koń nie kontroluje sytuacji - jest za późno. A wpadnięcie pod 500 czy 600 kg napiętych mięśni boli jak cholera :-(
a przy brykaniu - na maksa do tyłu i się zostaje w siodle najczęściej - pochylenie sie do przodu, czy półsiad, przy porządnym baranku - powoduej efekt katapulty ;-)
#link
"zasadniczo koń może być każdej karej maści" ;-)
Kasija
Skąd: Gd..




« #94 : Wrzesień 08, 2010, 11:58:03 »
Odpowiedz cytując
U mnie czas nie zwalnia się jak spadam z własnego konia. Ale za to jak nie siedzę  na swoim to prawie zawsze wszystko w zwolnionym tempie.
Nie wiem czy wynika to z tego,że swojej siwej tak ufam czy jak.  hihi
Walczyć czy nie walczyć. Czasem udało mi się wywalczyć powrót w siodło.
Kiedyś walczyłam do końca. Spadałam trzymając się za wodze. No i spadłam na nogi. Tyle,że w sekundę straciłam równowagę i spadłam na jedną stronę. i gotowe. Kostka skręcona. Od tamtej pory nie staram się trzymać wodzy jak spadam.
#link
Severus
Skąd: z 11. Dywizji.


Die first, then admit defeat!


Moje ogłoszenia
« #95 : Wrzesień 08, 2010, 14:54:52 »
Odpowiedz cytując
Ja jak dotąd gwizdałam głównie na skokach, z powodów różnych  wink i co ciekawe zawsze spadam po skosie przez łopatkę konia. Jak czuję że lecę przede wszystkim się rozluźniam - i nigdy nie miałam żadnego urazu poza siniakami  wink
#link
Sanity? Worthless things like that, I never had them for as long as I can remember!
maleństwo
Skąd: Olsztyn.




« #96 : Wrzesień 08, 2010, 15:41:39 »
Odpowiedz cytując
Co do "jeźdźców-spadaczy". Zgodzę się, że to też zależy od konia. Ja miałam kiedyś konia, z którego spadałam niemal co drugą jazdę icon_rolleyes Nawet w stajni robiono zakłady, czy dziś spadnę. Skubaniec miał takie wybicie zadem, że zanim się zorientowałam, to już byłam w locie. Z reguły było to tak: bąk, bąk i leeeeeeeecęęęęęę (u tego konia popierdywanie było zazwyczaj zapowiedzią baranów).
I z tych doświadczeń: Boże broń nie łapać wodzy! (Inna sprawa, ze dla mnie lot jest tak szybki, że bym nie umiała, raz mi się chyba udało). Ten koń po zrzuceniu mnie zwykle jeszcze poprawiał z zadu w moją stronę. Więc żadnego łapania, wstawać też musiałam po chwili. Kurczę, dla mnie to jednak na pierwszym miejscu MOJE życie i zdrowie. A że koń się zrani, zapopręży - no cóż, pewnie, ze wolałabym, żeby nic mu się nie stało, ale mając wybór - wolę JA wyjść z tego cało.
Także podpisuję się pod zasadami: nie łapać wodzy, zwinąć się jak żółwik, chroniąc twarz, brzuch.
#link
Dramka
Skąd: Warszawa.



WWW Moje ogłoszenia
« #97 : Wrzesień 08, 2010, 17:55:56 »
Odpowiedz cytując
"jak kon bryka, to robie polsiad, latwiej mi jak nie wyrzuca mnie z siodla, co najwyzej dostaje lekiem po tylku."

Mój koń potrafi bryknąć w stepie i w kłusie, zanim zrobisz półsiad leżysz.

W galopie w półsiadze łatwiej brykanie wysiedzić.
#link
Nie osiągnie nigdy championatu blasku
kto się wraz z koniem nie tarzał w piasku.
Faza



« #98 : Wrzesień 08, 2010, 19:07:19 »
Odpowiedz cytując
własnie wrocilam z "jazdy" choc dzis to pseudojazda była.Nic nam nie wychodziło ,kazde zadanko powtarzalismy min 2 razy a na koniec galop i bryk bryk i ...gleba.Mowicie ,ze czas spowalnia i rzeczywiscie w moim przypadku czas zwolnił i nawet pomyslałam "jak dobrze ,ze mam kamizelkę"W sumie nic się nie stało ,fiknęłam na 4 litery (co najwyzej w pracy cięźko będzie usiedzieć)
#link
Cavallo



« #99 : Wrzesień 08, 2010, 19:19:32 »
Odpowiedz cytując
ja ostatnio widziałam tylko jak lecę na ogrodzenie  hihi
#link
Konie dodają nam skrzydeł których nam brak
BASZNIA
Skąd: ok.Poznania.


mleczna i deserowa


WWW Moje ogłoszenia
« #100 : Wrzesień 08, 2010, 20:21:36 »
Odpowiedz cytując
Tez trzymam wodze i raz mnie kobyla pod siebie wciagnela i elegancko sie od mojej klaty odbila-pieczatka z kopytka byla dosc trwala wink

rece w piesci pewnie chronia palce-sama mam dwa uszkodzone-ale malzonek zlamal se zebro po tym jak spadl na wlasna piesc...

Najlepiej nie spadac wink, ale tego nie umiem wink.
#link


agniecha930
Skąd: Kostrzyn nad Odrą.


Rekreant dupoklep



« #101 : Wrzesień 08, 2010, 21:44:01 »
Odpowiedz cytując
Jeśli chować w pięści-to nie z kciukiem w środku, broń Boże!.. Ładnie można wybić palucha :S A może nawet staw zwichnąć, nie wiem..

U mnie zazwyczaj jest tak, że siedzę na koniu, a nagle orientuję się, że już na ziemi leżę 8| Ewentualnie zdążę zauważyć, że lecę jakoś niebezpiecznie blisko płotu, czy coś takiego, więc nie kontroluję tym bardziej trzymania/wypuszczania czegokolwiek. Ale raz nie wypuściłam bata z ręki i spadłam podpierając się akurat tą z batem.. Efekt-wybity kciuk (poleciałam dokładnie na niego-na pierwszy staw, licząc od opuszka palca)..
#link
tajnaa
Skąd: zachodniopomorskie.




« #102 : Wrzesień 08, 2010, 21:59:08 »
Odpowiedz cytując
Po przeczytaniu tego wątku, nagle w niebezpiecznej sytuacji wszyscy będą rozmyślać w jaki sposób spaść, jak ułożyć rękę, nogę. Oj może nie być na to czasu  hihi
#link
Bóg zabronił mi iść do nieba, w którym nie będzie koni... Piszę poprawnie po polsku
katija
Global Moderator
Skąd: za pewnym wzgorzem trzebnickim, w wawozie ciemnym ;).


K&H SQUAD


Moje ogłoszenia
« #103 : Wrzesień 08, 2010, 22:39:27 »
Odpowiedz cytując
Mój koń potrafi bryknąć w stepie i w kłusie, zanim zrobisz półsiad leżysz.

W galopie w półsiadze łatwiej brykanie wysiedzić.
totez ja pisze o galopie wink w stepie takie sytuacje... zaskakuja? duży uśmiech
ps dramka, cytuj normalnie kwiatek
#link
guidam zza stodoly wink

GNIADY B/O !!!
gwaltownie spadla mi tolerancja na pociskanie pierdoletow i smazenie skwar...
Fanfan


« #104 : Wrzesień 08, 2010, 23:37:08 »
Odpowiedz cytując
Po przeczytaniu tego wątku, nagle w niebezpiecznej sytuacji wszyscy będą rozmyślać w jaki sposób spaść, jak ułożyć rękę, nogę. Oj może nie być na to czasu  hihi
z mojego doświadczenia wynika, że nie ma czasu, a kontrolowany upadek w trakcie ponoszenia skończył się gipsem w głupi łeb, pytam więc: czy katapultowanie jest rozwiązaniem?
#link
nagana
Skąd: Warszawa.


always...


WWW Moje ogłoszenia
« #105 : Wrzesień 09, 2010, 07:40:35 »
Odpowiedz cytując
pytam więc: czy katapultowanie jest rozwiązaniem?

Nigdy mi się nie zdarzyło celowo ewakuować z konia. Jeśli bryka, siedzę dopóki nie spadnę albo nie przestanie. Ja z tych walczących do końca wink Z poniesieniami takimi serio, serio dzikim cwałem na oślep nie miałam raczej do czynienia. Ewakuacja jak dla mnie tylko w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia, gdzie wyobrażam to sobie np. jako konia ponoszącego w kierunku b ruchliwej drogi czy temu podobne sytuacje.
#link
Zaczynamy od nowa
Serock z siodła

Nasze rodzinne strony
Ziemia Łomżyńska z siodła
Faza



« #106 : Wrzesień 09, 2010, 08:11:16 »
Odpowiedz cytując
a ja dzis ledwo "doczlapałam" do pracy. Kurcze wzięłam prochy i jakos pomalutku ból się rozszedł.
Co do kontrolowanych upadkó, myslę ,że chyba bym nie umiała celowo spaśc z konia. Człowiek instyktownie próbuje się zawsze utrzymac.
#link
omnia
Skąd: Uć :)/Ruda M..



WWW Moje ogłoszenia
« #107 : Wrzesień 09, 2010, 09:02:35 »
Odpowiedz cytując
Faza, czlowiek potrafi spaść z konia celowo jeśli siedząc na koniu czuje zagrożenie zycia - tak jak miałam z tym ponoszacym koniem. Koń rwał na oslep w stronę drogi, nie reagował na nic. na głos, na wodze, na dosiad. mając w perspektywie wpadnięcie na takim koniu najpierw miedzy domy, a potem na drogę, stwierdziłam, że lepiej jednak spaść. Ponoszacy tak kon zdazył mi się raz. I było to mam nadzieję ostatnie takie doświadczenie. wiem, że być może kon by się w końcu zatrzymał albo zaczął reagować, ale jakos tak wolałam spaść.  oczy2
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 09, 2010, 09:05:12 wysłane przez omnia » #link
No i jest fajnie


<A HREF="http://www.pustamiska.pl" TITLE="PustaMiska - akcja charytatywna"><img src=http://www.pustamiska.pl/images/banner3
Tania



« #108 : Wrzesień 09, 2010, 09:31:00 »
Odpowiedz cytując
Widziałam na własne oczy takie spadanie celowe. Rzecz miała miejsce w tłumie koni, ludzi z dziećmi maszerującymi wąską dróżką. Jeździec zeskoczył w samym środku tego miejsca bo uznał,że tak bezpiecznie. Dla niego.Potłukł się solidnie ale moim zdaniem zasłużenie. zły
Wystrczyło wytrzymać chwilę, wyjechać na pobliską ogrodzoną łąkę i zrobić parę kółek.
Koń poprostu spłoszył się i pędził, nie uskakiwał, nie walił zadem. Pobiegłby jeszcze kawałek i wrócił do koni.
Takie zeskakiwanie powinno uwzględniać innych obecnych i ich bezpieczeństwo.
O! I jeszcze widziałam w terenie jak pani zeskoczyła bo...zawsze zeskakuje jak coś się dzieje. Koń poleciał - była to prosta do stajni, podparł innego konia z początkującym jeźdzcem i pognali obaj jak w siwy dym. Początkujący poprostu poddał się cwałowi -nic nie robiąc i znikli za drzewami. Po chwili wrócił sobie kłusikiem prowadząc za sobą tego konia uciekiniera.
Został bohaterem imprezy .
Bywa i tak.
#link
Грива ветра, грива дыма,
Грива бури и огня
Faza



« #109 : Wrzesień 09, 2010, 10:01:04 »
Odpowiedz cytując
No nie wiem ,nigdy nie byłam w sytuacji ,żebym musiała celowo spadac z konia. Zawsze raczej za wszelką cenę usiłowałam sie utrzymac (mam chory po operacji kręgoslup) i podswiadomie robię wszystko aby nie fiknąc. Ale życie jest życiem i ladowania nie da się czasem unknąc.
#link
omnia
Skąd: Uć :)/Ruda M..



WWW Moje ogłoszenia
« #110 : Wrzesień 09, 2010, 11:26:33 »
Odpowiedz cytując
Tania, ale człowiek zawsze bedzie najpierw ratował SIEBIE. No, ja osobiście, gdybym bała sie o własne zycie (a na ponoszącym koniu można tak się czuć), to myślałabym, żeby ratowac siebie. Nie mam zadatków na altruistę i ewentualny problem ludzi pozostałych jest problemem ludzi pozostałych. Przy czym podkreslam - chodzi o zagrożenie ŻYCIA,  a nie o każdą sytuację wink. Moj koń leciał sam, tłumu tam nie było, na nic nie reagował, nie wiem kiedy by sie zatrzymał. wizja walniecia na asfalt albo wpadniecia pod samochód z koniem jakoś mnie nie zachwycała.
ale nie mam zwyczaju zeskakiwać za kazdym razem, kiedy koń się spłoszy. a poniesienia mam nadzieję nie doświadczyć już nigdy.
#link
No i jest fajnie


<A HREF="http://www.pustamiska.pl" TITLE="PustaMiska - akcja charytatywna"><img src=http://www.pustamiska.pl/images/banner3
Tania



« #111 : Wrzesień 09, 2010, 11:38:00 »
Odpowiedz cytując
Na szczęście nie każdy ratuje najpierw SIEBIE.
Jakbyś była w terenie z dzieciakami w zastępie,
to zeskoczyłabyś z konia bo bryka, wyrywa się i puściła go w województwo?
Nie wierzę. :S
#link
Грива ветра, грива дыма,
Грива бури и огня
BASZNIA
Skąd: ok.Poznania.


mleczna i deserowa


WWW Moje ogłoszenia
« #112 : Wrzesień 09, 2010, 16:16:32 »
Odpowiedz cytując
omnia dosc wyraznie wyjasnila, ze w terenie z dzieciakami wg niej zagrozenia zycia nie ma, a brykajacy kon to nie to samo co ponoszacy...to ja tak odczytuje jej posty.

Ja nie umiem spasc celowo, tez walcze do konca i przegrywam z hukiem wink
#link


agniecha930
Skąd: Kostrzyn nad Odrą.


Rekreant dupoklep



« #113 : Wrzesień 09, 2010, 17:03:25 »
Odpowiedz cytując
Ja raz musiałam zeskoczyć z konia. W sumie nie wiem, czy bym to zrobiła, gdyby nie krzyk instruktora "zeskakuj z konia!". Przez własną głupotę. Puściłam wodze w stępie, koń coś chciał strzepnąć z siebie, dodatkowo przy tym schylając głowę na maxa w dół, wodze się ześliznęły, koń zaplątał nogę.. Chyba nigdy nie widziałam tak przerażonego konia, gdyby nie instruktor, możliwe, że bym już była co najmniej połamana. Koń w amoku przeskoczył chyba 4 razy ogrodzenie ujeżdżalni, łamiąc w trzech miejscach płot. Na szczęście nic się nie stało, ale już miałam wizję konia z połamaną nogą etc.. Co dziwne, był to jeden z boleśniejszych upadków (mimo, że sama 'zeskoczyłam'), poleciałam centralnie na tyłek. Ale zazwyczaj, mimo wszystko, staram się trzymać do samego końca.
#link
halo
Skąd: księstwo mazowieckie.




« #114 : Wrzesień 10, 2010, 00:27:37 »
Odpowiedz cytując
Sąsiedni wątek mi przypomniał. Ogólne prawidło: jak ognia unikać mam na treningu. Szczególnie filmujących.
Zgrupowanie. Nadchodzi mama, która przyjechała odwiedzić córkę. Trenerka: "O , idzie mama z kamerą, znaczy - zaraz będzie gleba!" I faktycznie.
Że nie wspomnę o znaczeniu słomy w ogonie.
I o wypiciu na nieparzystą liczbę nóg  :S
#link
Człowiek kulturalny musi dojść do najwyższego artyzmu w trzech rzeczach: chodzeniu po mieście, ujeżdżaniu konia i elokwencji.
L. Alberti.
Strzyga
Skąd: z defektu (taki sklep).


Życzliwościowy Przodownik Pracy


WWW
« #115 : Wrzesień 10, 2010, 09:28:13 »
Odpowiedz cytując
nagana, mi tam sie zadzylo celowo. Po raz pierwszy w terenie, dzieciemiem jeszcze bedac. kon mnie poniosl do domu, ale zeby trafic do domu, musial najpierw przecwalowac przez centrum miasta, ulica po 3 pasma w kazda strone. Jak widzialam, ze nie ma zadnej szansy na zatrzymanie konia, zeskoczylam, a zwierzak byl tak zszokowany, ze zatrzymal sie ze mna. Nie wyborazam sobie leciec dalej. A mialam wtedy jakies 10 czy 12 lat.

Za drugim razem jezdzilam na kobyle z problemami i bez hamulca zadnego, gdy jezdzilam na torze, wszystko bylo ok, bo kiedys sie zatrzymywala, ale jak poszysmy na hale i zaczela mi leciec dzikim galopem, bez zadnej konttoli, a gdy chcialam zrobic wolte, odpalala mi na przeszkody z parkurku 130, wolalam zeskoczy, niz sie szarpac te spanikowanym koniem i potegowac u niego delirke. Potem sie ujezdila jakos.

#link
ZŁO Dobro Dobro Strzyga Forester

Cytat: JARA
Co złego to Strzyga.
Moje prywatne halucynacje
Strony: 1 2 3 [4] Odpowiedz Drukuj 

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Konie  |  Wątek: Jak spadać lub nie spadać z konia?

poprzednia następna
Skocz do:  


Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.041 sekund z 18 zapytaniami.