Aktualności:
Zapraszam do testowania nowych
ogłoszeń
początkowo może strona wyglądać pusto, ale mam nadzieję, że się szybko zapełni
Dodawanie ogłoszeń -
tutaj
Wszelkie uwagi, zgłoszenia błędów lub pomysłów na usprawnienia - link na samym dole strony lub PW do użytkownika
root
Witamy,
Gość
.
Zaloguj się
lub
zarejestruj
.
Re-Volta.pl
|
Forum główne
|
Towarzyskie
| Wątek:
Zaginięcie samolotu Airbusa A300-200 /Air France
poprzednia
następna
Strony:
[
1
]
2
Autor
Wątek: Zaginięcie samolotu Airbusa A300-200 /Air France (Przeczytany 5050 razy)
Ada
Skąd: Łódź.
Co by było gdyby ?
«Start : Czerwiec 02, 2009, 15:49:24 »
["]
Strasznie dziwi mnie to że samolot po prostu znika z radaru, bez żadnego SOS, brak kontaktu. Rozumiem że może tak się zdarzyć jednak nie pojmuję tego.
Co mogło spowodować przyczynę katastrofy ? Przypuszczenie to piorun. Jednak podobno uderzenia piorunów za zwyczaj nie szkodzą na tyle by maszyna spadała do morza.
228 pasażerów ["]
#link
Moon
Skąd: Kurort.
Jeździectwo przypadkowe
« #1 : Czerwiec 02, 2009, 16:11:01 »
Też baaardzo mnie to dziwi...
Zwłaszcza, że samoloty rejsowe mają chyba jakieś zabezpieczenia przez uderzeniem pioruna (? jeśli się mylę, proszę mnie poprawić) i no nie ma siły - musieliby wysłać jakiś sygnał, sos, cokolwiek!
A tu nagle wszystko znika z radaru i pyk, samolot rozpływa się w powietrzu? Chyba, że porwało go UFO.
... Albo to baaardzo nieszczęśliwy zbieg okoliczności, albo pachnie mi tu jakimś przekrętem, albo... albo już sama nie wiem.
[']
#link
Uodpornienie na Dasz radę, alergia na będzie dobrze, wstręt do wszystko się ułoży, awersja na nie martw się.
ikarina
Skąd: Wielka Brytwanna.
« #2 : Czerwiec 02, 2009, 16:25:39 »
Albo ktoś w centrali kontroli lotów zasnął
«
Ostatnia zmiana: Czerwiec 02, 2009, 16:27:34 wysłane przez ikarina
»
#link
Gdy ci smutno jest ogromnie weź pół litra i przyjdź do mnie;)
Nie mów HOP zanim nie przeskoczysz.
I nie mów nawet wtedy gdy już przeskoczyłeś
dopóki nie zobaczysz w co wpadłeś ;]
Aventia
« #3 : Czerwiec 02, 2009, 17:18:19 »
Chyba ufo nie, bo szczatki juz znajduja w morzu. Nie potwierdzili ze to ten airbus, no ale ile ich teraz plywa w tym rejonie po powierzchni... wiadome ze to ten
#link
Gość
« #4 : Czerwiec 02, 2009, 17:23:27 »
Pilot miał nawiązać łączność z kontrolą lotu po wyjściu z "burzy". Wcześniej zgłosił jakiś problem techniczny, a alarm wszczęto dopiero jak nie odnowił kontaktu... więc to nie było tak "pyk" i nie ma
#link
dzoanka
« #5 : Czerwiec 02, 2009, 17:29:09 »
jezeli chodzi o tajemnicze "znikniecie radarow", to nad oceanem atlantyckim pokrycia radarowego nie ma, wiec to nic dziwnego...tam kontrola ruchu lotniczego jest tzw. proceduralna-oparta m.in.o czeste meldunki pozycyjne skladane przez pilotow, natomiast kontroler samolotow po prostu nie widzi.
dlaczego w artykulach podkresla sie "znikniecie z radarow"-nie wiem. byc moze lepiej to brzmi, byc moze latwiej "znikniecie z radarow" zrozumiec przecietnemu czytelnikowi.
co nie zmienia faktu, ze to okropna katastrofa i dosc tajemniczy wypadek i pewnie duuuzo czasu uplynie, zanim beda znane prawdziwe przyczyny:(o ile w ogole...
#link
Hiacynta
Skąd: Kraków.
« #6 : Czerwiec 02, 2009, 19:01:28 »
Ech, ja tez za kazdym razem jak slysze o katastrofie samolotu to boje sie odrobine bardziej.
W zeszlym roku przezywalam katastrofe McDonnell Douglasa Spanairu, teraz ten biedny Airbus...
W ogóle bardzo przezywam wypadki lotnicze. Jeszcze tutaj - nikt nie wie co sie stalo, samolot przepadl jak kamien w wode. Do tego to zdjecie z lotniska De Gaulle'a: Lot z Rio de Janeiro - delayed. Brrr, az dreszcze mnie przechodza
Nocne loty 'long haul' sa dla mnie wyjatkowo przerazajace. Kurde, trzeba miec nerwy ze stali zeby byc pilotem na takich trasach. Przeciez nic zupelnie nie widac, za szyba jest tylko wielka czarna dziura. Wiadomo, powiecie, piloci patrza na radary i przyrzady - ale to chyba jednak nie to samo, co dzienny lot przy dobrej widocznosci.
Ostatnio jak lecialam z Berlina do Dublina, to caly mijany lad bylo idealnie widac pod nami - potem porównujac zdjecia z Google Earth zidentyfikowalam pare miejsc w Niemczech i Holandii. Moze to tylko punkt widzenia laika, ale jesli by sie cos dzialo, to na slepo ciezko posadzic samolot, a w w/w warunkach byloby to chyba znacznie
latwiejsze.
A co do samego lotu, to nie cierpie startu - szczególnie tego momentu, kiedy zaraz po dynamicznym oderwaniu sie od ziemi, ciagle pnac sie do góry, samolot wyraznie zwalnia a silniki nieco cichna - wtedy mam wrazenie, ze zaraz runiemy na ziemie
Polecam do przeczytania
http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotnicza_w_Lesie_Kabackim
- o katastrofie iljuszyna LOTu w 87 roku. Straszna historia
Aha, tak w ogóle sobote rano lece. Trzymajcie kciuki! Btw - SATurday 6/06 o 6 rano... musi byc ok
#link
"We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off."
Gość
« #7 : Czerwiec 02, 2009, 20:41:18 »
Hiacynta
na pewno będzie dobrze
ostatnio jak leciałam to też miałam niesamowita widoczność, aż oglądałam niemieckie "nowoczesne" wiatraki
Też podziwiam pilotów... lecisz, a tu totalne mleko lub ciemność - nie wytrzymałabym chyba tego psychicznie
Ja uwielbiam moment, gdy samolot jeszcze na pasie startowym mocno przyspiesza - ach, co za adrenalinka
w ogóle, latanie mnie kręci, ale takie katastrofy zawsze budzą lęk...
Btw we Francji już mówią, że to wcale nie jest takie pewne, że nie był to atak albo porwanie - pomimo, że odnaleźli coś w oceanie.
edit: czytam o tej katastrofie w Lesie Kabackim - aż mi ciarki po plecach przechodzą...
«
Ostatnia zmiana: Czerwiec 02, 2009, 20:59:01 wysłane przez szepcik
»
#link
dzoanka
« #8 : Czerwiec 02, 2009, 21:46:56 »
nie bojcie zaby, dziewczyny:)to, ze w nocy nic nie widac, dla pilota liniowego nie ma wiekszego znaczenia-tak, czy inaczej lata opierajac sie na wskazaniach przyrzadow pokladowych i zezwoleniach kontrolera(ktory, w przeciwienstwie do pilota, widzi samoloty znajdujace sie "w poblizu"). i czesto praca pilota liniowego polega na wprowadzeniu danych lotu (poziomy, headingi, predkosci itp.) do kompa, uruchomienia autopilota...w dzisiejszych czasach nawet do ladowania czesto nie potrzeba chwycenia rogow przez zywego pilota;)troche upraszczam, ale generalnie latanie boeingiem, czy airbusem niewiele ma wspolnego z pilotowaniem samolotu...aeroklubowego.
mysle, ze w nocy moze nawet dla liniowca bezpieczniej, bo i ruch najczesciej mniejszy i kontroler mniej oblozony...no i dla ruchu lotniczego (przynajmniej tego kontrolowanego) wymyslono takie systemy i procedury ulatwiajace przeplyw i zapobiegajace kolizjom, ze to naprawde najbezpieczniejszy srodek transportu(wiem, wiem-truizm:)).
#link
Strzyga
Skąd: z defektu (taki sklep).
Życzliwościowy Przodownik Pracy
« #9 : Czerwiec 02, 2009, 22:09:24 »
szepcik,
mam tak samo, kocham startować. Lęków nie mam nigdy, katastrof się nie boję. Tylko zawsze jak debil siedzę i za okno patrzę
#link
ZŁO Dobro Dobro Strzyga Forester
Cytat:
JARA
Co złego to Strzyga.
Moje prywatne halucynacje
xxagaxx
Skąd: 3miasto.
« #10 : Czerwiec 02, 2009, 22:19:44 »
Cytat:
Strzyga
Czerwiec 02, 2009, 22:09:24
szepcik,
mam tak samo, kocham startować. Lęków nie mam nigdy, katastrof się nie boję. Tylko zawsze jak debil siedzę i za okno patrzę
To samo
a troche sobie już w życiu polatałam i to w długie trasy. Nigdy nie myślę o katastrofie. Codziennie pokonuję ok. 70 km samochodem a tam szanse na wypadek są DUŻO większe... i zawsze mogę iść ulica i cegła na łeb moze mi spaść
Najgorsez jest to ze jak juz samolot spada, to nie ma szans na ratunek... Czemu każdy pasażer nie ma jeszcze spadochronów??
#link
Klami
Skąd: Trójmiasto.
Free Your mind !!
« #11 : Czerwiec 02, 2009, 22:22:23 »
Statystycznie to samolot jest najbezpieczniejszym srodkiem transportu.
Problem polega na tym, ze jak walniesz gdzies samochodem to masz mniejsza lub wieksza szanse z tego wyjsc... natomiast jak spadnie samolot to nie masz zadnych szans.
#link
Hiacynta
Skąd: Kraków.
« #12 : Czerwiec 02, 2009, 22:37:50 »
Dzieki szepcik
Tak gwoli scislosci, tez lubie sam moment przyspieszania na pasie startowym
W ciagu ostatnich trzech lat lecialam jakies trzydziesci razy i faktycznie im wiecej latam tym mniej sie boje- dopóki nie zdarzy sie jakas wielka katastrofa. Wtedy moje "latwolatanie" diabli biora i znowu sie zaczynam bac. I tak w kólko, syzyfowa praca.
W zeszlym roku tuz po tym Spanairze lecialam do Portugalii i wracalam noca - wylot o pólnocy, ladowanie rano. Samolot byl opozniony, ja na wielkim kacu z klasycznymi atakami paniki mialam wizje najpotworniejsze. Chcialam uciekac z lotniska, mialam bardzo zle przeczucia, wrecz bylam
pewna
ze cos sie wydarzy.
Oczywiscie dolecielismy calo i zdrowo
Jeszcze jedno: tak sobie mysle, ze w przypadku katastrofy kolejowej czy wypadku samochodowego, czlowiek najczesciej nie jest swiadomy tego, ze cos sie dzieje - samochód wyjezdza Ci na czolowe czy tam pociag wypada z torów i czesc. Ulamek sekundy.
W przypadku samolotów to chyba jednak rzadko dzieje sie tak blyskawicznie. Pasazerowie sa swiadomi, ze cos sie zaczyna dziac i zapewne wiedza tez kiedy nie ma juz ratunku. To jest chyba najstraszniejsze.
Boze, co ci ludzie musieli przezyc
#link
"We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off."
dzoanka
« #13 : Czerwiec 02, 2009, 22:46:00 »
Cytat:
Hiacynta
Czerwiec 02, 2009, 22:37:50
Jeszcze jedno: tak sobie mysle, ze w przypadku katastrofy kolejowej czy wypadku samochodowego, czlowiek najczesciej nie jest swiadomy tego, ze cos sie dzieje - samochód wyjezdza Ci na czolowe czy tam pociag wypada z torów i czesc. Ulamek sekundy.
W przypadku samolotów to chyba jednak rzadko dzieje sie tak blyskawicznie. Pasazerowie sa swiadomi, ze cos sie zaczyna dziac i zapewne wiedza tez kiedy nie ma juz ratunku. To jest chyba najstraszniejsze.
Boze, co ci ludzie musieli przezyc
a tu swieta prawa:/
ale, zeby nie bylo, ze zadnych szans nie ma w samolocie:
http://www.spedycje.pl/tanie_latanie/porady_dla_pasazerow/17019/50procent_pasazerow_unika_smierci_w_katastrofach.html
#link
Ada
Skąd: Łódź.
Co by było gdyby ?
« #14 : Czerwiec 02, 2009, 22:50:28 »
Cytat:
Hiacynta
Czerwiec 02, 2009, 22:37:50
Boze, co ci ludzie musieli przezyc
Dokładnie, nie wyobrażam sobie nawet tego bo aż oczy mam pełne łez.
Co ja bym zrobiłam w takiej chwili ? Pewnie chciała jeszcze chociaż raz zadzwonić, powiedzieć że kocham
#link
dempsey
Skąd: hoho.. z samego Wołomina, naprawdę.
blog o stajni :) _______ jeździec już bez konia
« #15 : Czerwiec 02, 2009, 23:04:23 »
Cytuj
Pasazerowie sa swiadomi, ze cos sie zaczyna dziac i zapewne wiedza tez kiedy nie ma juz ratunku. To jest chyba najstraszniejsze.
meczy mnie dokladnie to samo od kiedy uslyszalam o katastrofie.
opisy z linku dzoanki, tych co przezyli - wstrzasajace, nie wiem czy mnie pocieszaja czy przygnebiaja.
ale na pewno rady tam zawarte maja sens.
#link
Presja
« #16 : Czerwiec 02, 2009, 23:09:44 »
Nie chcę myśleć o bólu jaki przeżywali spadając w dół gdy tak radykalnie zmieniała się wysokość.
#link
Nie szukaj nowego uśmiechu, napraw stary.
Hiacynta
Skąd: Kraków.
« #17 : Czerwiec 03, 2009, 00:13:16 »
Cytat:
dzoanka
Czerwiec 02, 2009, 21:46:56
nie bojcie zaby, dziewczyny:)to, ze w nocy nic nie widac, dla pilota liniowego nie ma wiekszego znaczenia-tak, czy inaczej lata opierajac sie na wskazaniach przyrzadow pokladowych i zezwoleniach kontrolera(ktory, w przeciwienstwie do pilota, widzi samoloty znajdujace sie "w poblizu"). i czesto praca pilota liniowego polega na wprowadzeniu danych lotu (poziomy, headingi, predkosci itp.) do kompa, uruchomienia autopilota...w dzisiejszych czasach nawet do ladowania czesto nie potrzeba chwycenia rogow przez zywego pilota;)troche upraszczam, ale generalnie latanie boeingiem, czy airbusem niewiele ma wspolnego z pilotowaniem samolotu...aeroklubowego.
mysle, ze w nocy moze nawet dla liniowca bezpieczniej, bo i ruch najczesciej mniejszy i kontroler mniej oblozony...
No niby tak... tyle, ze jak elektronika w nocy siadzie to pozamiatane. Dezorientacja przestrzenna zbiera swoje zniwo
#link
"We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off."
Gość
« #18 : Czerwiec 03, 2009, 01:07:46 »
Tak na szybko, coby kilka spraw wyprostować:
-współczesne samoloty pasażerskie są naprawdę odporne na wyładowania atmosferyczne, a trafienie "piorunem" to dla pilotów rutyna
-zamach terrorystyczny jest prawdopodobny, tyle że w takim wypadku już dawno ktoś wziąłby za to odpowiedzialność
-najbardziej prawdopodobny jest scenariusz z gigantyczną turbulencją/anomalią pogodową, która mogła za sobą pociągnąć rozpad kadłuba/utratę sterowności, bądź też katastrofalną awarię w samolocie
-tak jak ktoś już napisał, na Atlantyku nie ma całkowitego pokrycia radarowego. Co więcej radary pracujące na końcu swojego zasięgu często gubią samoloty. Samolot nie tyle "zniknął z radarów", co się na nich nie pojawił.
-w kontroli lotów naprawdę nie da się zasnąć (niezauważenie dla reszty dodatkowo...) przy tej ilości samolotów
-Hiacynta - elektronika może siadać, piloci mają inne przyrządy, a latanie "na ślepo" to podstawa szkolenia
Tak swoją drogą polecam ten filmik, by zobaczyć ile mogą znieść współczesne samoloty:
http://www.youtube.com/watch?v=5X_7Xt2ga-s&feature=related
#link
zen
Will I ever find my way again?
« #19 : Czerwiec 03, 2009, 11:36:45 »
ja nadal licze na to, ze samolot wodowal i chociaz czesc pasazerow i zalogi ocalala.
co do piorunow- 7 lat temu wracajac z pokazow w monastirze nasz samolot nie dostal pozwolenia na ladowanie na okeciu- wlasnie z powodu poteznej burzy. kazano pilotce ladowac we wroclawiu. w pewnym momencie w samolot pierdyknal piorun, zapalily sie tylko swiatla pokazujace kierunek opuszczenia samolotu- wlaczyla sie pani pilot, kazala pasazerom zachowac spokoj (dobre, nie?), poinformowala ze w samolot uderzyl piorun i ma awarie jednego silnika wiec prosi o zapiecie pasow i nie opuszczanie miejsc, bo bedzie podchodzic do ladowania. dodam, ze bylo to w nocy, ledwo bylo widac swiatelka pasow okecia.
po chwili poczulam jakby samolot doslownie runal w dol, czesc osob plakalo, czesc sie modlilo, czesc rzygalo, kilku panow mowilo, ze wiedzialo ze tak bedzie jak sie baba za ster lapie.
po wyladowaniu musielismy zostac na miejscach, bo jak sie okazalo pozwolenia nadal na ladowanie nie mielismy, manewr zostal wykonany samowolnie. po pilotow przyszli panowie w mundurach, i po chwili moglismy opuscic poklad.
dlatego rowniez nie przychylam sie do hipotezy, ze w samolot trafil piorun i szlag go trafil na miejscu..
#link
sanna
Skąd: Gdynia / Irlandia.
« #20 : Czerwiec 03, 2009, 11:58:00 »
Przeczytałam wiadomości o zaginięciu francuskiego samolotu z kulą w żołądku
Wasze opisy również.. Sama przezyłam chwile grozy, gdy schodząc do lądowania w burzy śnieżnej samolot będąc już prawdopodobnie bardzo nisko ( zerowa widoczność, tylko pędzące płaty śniegu za oknem) raptownie poderwał się do góry aby jak się za chwilkę okazało, lecieć na inne lotnisko. W samolocie zazwyczaj jest taki mały gwar, wówczas nastała absolutna cisza, taka złowieszcza, oddechy chyba część z nas tez wstrzymała.. Gdy jeszcze schodziliśmy w dół, a przy tej śnieżycy za oknem wydawało się, że pikujemy w stronę ziemi z ogromną prędkością, odruchowo zaparłam się rekami o fotel przede mną, po chwili zobaczyłam, że ludzie wokół powtórzyli mój ruch.. Ta ciemność, burza a oknem, walący się w przepaść - wydawałoby się - samolot, maksymalna bezradność i oczekiwanie co będzie.. Nie chce nigdy więcej tego doświadczyć.. Mam nadzieje, że ludzie znajdujący się na pokładzie zaginionego / rozbitego
airbusa nie zdążyli zorientować się, że coś bardzo złego wydarzy się za chwilkę.. Mam nadzieje, że jeśli zginęli, to śmierć ich zaskoczyła, odeszli bez tego paraliżującego strachu, że to może być koniec i nic nie jest w stanie tego odwrócić.. [']
#link
Good girls go to Heaven, bad girls follow their cats...
Gość
« #21 : Czerwiec 03, 2009, 12:25:34 »
Zagadką pozostaje właśnie dlaczego Pilot nie próbował omijać burzy. To raczej standardowa procedura, a samoloty pasażerskie mają zapasy paliwa na tego typu manewry. Zen, z tym uderzeniem pioruna i awarią silnika, to niekoniecznie musi być związane - ludzie są sprytni i już dawno sobie z tym zagadnieniem poradzili.
Bardziej rozchodzi się o kotłowaninę wewnątrz chmury burzowej - gigantyczne turbulencje, tworzące się wiry, gwałtownie zderzające się prądy powietrzne... Bardzo obciąża to strukturę samolotu i silniki, które mogą nawet odmówić posłuszeństwa w ekstremalnych przypadkach. A pilot nie jest świadomy istnienia problemu, dopóki weń nie wleci, tak więc wlatywanie w chmurę burzową to zawsze ruletka.
Cytuj
ja nadal licze na to, ze samolot wodowal i chociaz czesc pasazerow i zalogi ocalala.
W takim przypadku znalezienie ich byłoby kwestią godzin - samolot i tratwy ratunkowe są najeżone nadajnikami, które automatycznie zaczynają swą pracę. Tymczasem żadnej tratwy, czy boi dotychczas nie znaleziono, co każe przypuszczać, że siła uderzenia o wodę była ogromna.
#link
Rul
Living is easy with eyes closed
« #22 : Czerwiec 03, 2009, 20:32:30 »
wszystko to przypomina mi fabułę ,,Lost"
.
#link
IloveMosiek
Skąd: Piotrków Trybunalski.
Mościsław & Co
« #23 : Czerwiec 03, 2009, 20:38:52 »
w wiadomosciach podali, że znaleziono szczątki.
#link
Zadowolić kobietę w 2 minuty może tylko zupka chińska
asds
Skąd: Warszawa.
Znów w czarnej dupie rozpaczy
« #24 : Czerwiec 04, 2009, 17:45:34 »
[']
Przecyztałam przed chwila zapis z czarnej skrzynki z samolotu LOT z katastrofy w Lesie Kabackim.....Straszna rzecz...A jeszcze bardziej zastanawiajace jest dla mnie to czemu samolot zamiast londowac w Gdańsku leciał aż do Warszawy?
#link
Ada
Skąd: Łódź.
Co by było gdyby ?
« #25 : Czerwiec 04, 2009, 17:47:34 »
Cytat:
Rul
Czerwiec 03, 2009, 20:32:30
to przypomina mi fabułę ,,Lost"
Kurna rzeczywiście... a właśnie może oni sa na jakiejś wyspie, może tam wylądowali ?
A właśnie są jakieś wiadomości nowe co do samolotu ?
#link
ciri
Skąd: z miłości.
« #26 : Czerwiec 04, 2009, 19:15:00 »
Ada-mowili w wiadomosciach, ze znalezione szczatki na pewno pochodza z tego samolotu-plywajace po powierzchni kamizelki ratunkowe,fotele i kawalki blachy, niestety
podobno z Francji juz wyplynal statek z jakims robotem, ktory bedzie mial za zadanie znalezc czarna skrzynke
#link
Ada
Skąd: Łódź.
Co by było gdyby ?
« #27 : Czerwiec 04, 2009, 19:18:12 »
Ehh człowiek zawsze się łudzi że "może jednak"...
["]
#link
D+A
Skąd: Warszawa.
D&A
« #28 : Czerwiec 05, 2009, 10:45:44 »
Dzisiaj słyszałam,że okazało się,że znalezione elementy nie należą do tego Airbusa...
#link
IloveMosiek
Skąd: Piotrków Trybunalski.
Mościsław & Co
« #29 : Czerwiec 05, 2009, 22:30:16 »
też to słyszałam!
ale cyrk
#link
Zadowolić kobietę w 2 minuty może tylko zupka chińska
Strony:
[
1
]
2
Re-Volta.pl
|
Forum główne
|
Towarzyskie
| Wątek:
Zaginięcie samolotu Airbusa A300-200 /Air France
poprzednia
następna
Skocz do:
Wybierz cel:
-----------------------------
Forum główne
-----------------------------
=> Konie
=> Towarzyskie
-----------------------------
Techniczne
-----------------------------
=> Pomoc, uwagi, testy
Powered by SMF 1.1.7
|
SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC
Strona wygenerowana w 0.053 sekund z 18 zapytaniami.
Ładowanie...
Free SMF 1.1.5 Forum Theme
by
Tamuril
. © 2008.